poniedziałek, 23 grudnia 2013
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Living London Life
Tak nazywa się blog Katriny, która urządziła MAŁE rozdanko :) Nagrody są bardzo kuszące, więc bez większych wstępów zapraszam Was o TUTAJ !
***
Lubicie rozdania? Ja też! Zwłaszcza dlatego, że można wygrać coś mega super! A wiecie co? Ostatnio udało mi się wygrać! I ponownie dziękuję aGwer z coraz mniej za świetne nagrody. Jesteście ciekawi? Spójrzcie:
Fajnie mam, co? :) A teraz trochę bardziej szczegółowo:
Cudownie pachnące (nie wytrzymam do wieczora i będę się kąpać dwa razy!) produkty od Balei, czyli odżywka do włosów, żel pod prysznic oraz szampon. Niedługo zrobię pewnie recenzję, nie powstrzymam się! :))
Skład tych trzech cudeniek:
Nie jestem pewna, czy to lakier, czy może jakaś odżywka (?) jednakże wiem, że maluje paznokcie na przeźroczysto z lekką, niebieskawą poświatą. Może jak pomaluję na 3 warstwy, to będzie taki, jak w buteleczce :)) Charakterystyczny jest też ostry zapach lakieru, który dość ciężko znieść.
Tutaj skład:
Małe, a cieszy! Bardzo fajny kolor lakieru, ubóstwiam go!
Nie wiem, czy skład będzie widać, ale zrobiłam tak NA ZAŚ :)
Ten napis nad kolczykami mnie rozwalił! Haha! Kolczyki są mega słodkie i na pewno je wykorzystam ;)
Próbeczka od Luksji - żel pod prysznic składający się z oleju z pestek dyni oraz ze składników balsamu do ciała.
Skład na odwrocie. Próbka zawiera 8ml, czyli idealnie na jedną kąpiel :)
A o tym to już w ogóle nie mówię - tak mnie pozytywnie zaskoczyłaś! Chciałam kupić sobie te żele pod prysznic, a ty, jak to Święty Mikołaj, wyprzedziłaś mnie i obdarowałaś próbeczkami! Nie mogę się doczekać kąpieli !
Z tyłu skład, 14ml - też na jedną kąpiel! :))
I co sądzicie? AGwer się postarała? :) Dobry z niej ŚM, co nie?
Ja się bardzo cieszę i nie mogę się doczekać testowania tych skarbów!
A teraz lecę się uczyć, bo oceny same się nie wyciągną! Buziaki !
czwartek, 12 grudnia 2013
Ckliwie dość
Cześć kochani!
Nie wiem, czy tylko ja tak mam. Mam nadzieję, że tak, choć znam realia i wiem, że każdy ma swoje 'momenty', lubi sobie usiąść w kącie, niezauważalnie i popłakać, poużalać się nad sobą.
Jestem dzisiaj w takim nastroju Bóg wie czemu. Nic mi się nie stało, wręcz przeciwnie - dzień był pełen pozytywów. Ale nie ważne jak fajnie by nie było, zawsze taki 'nastrój' wszystko niszczy.
Teraz jest dla mnie czas przemyśleń, czy na pewno chcę być tym, kim jestem. Czy na pewno chcę podążać tą ścieżką, choć marzę o czymś zupełnie odległym?
W chwilach takich, jak dzisiaj, zwykły koc, dobry film i kubek herbaty nie wystarczają. W takich chwilach potrzeba przyjaciela, potrzeba partnera, bratniej duszy. Cierpię na samotność, co z przykrością stwierdzam. Bo przecież fałszywcami otaczać się nie będę. Takich osób mi nie trzeba, bo na fałsz zawsze odpowiada się fałszem, a to zmienia człowieka. A jako, że w moim życiu było wiele 'ciekawych' sytuacji fałszu dotyczących, to powoli zaczynam mieć dość ludzi i nawet przyzwyczajam się do życia samotnika.
Pozytywnym aspektem dzisiejszej notki jest to, że przelałam swoje uczucia, oraz chciałam się pochwalić, że jakiś czas temu wygrałam kosmetyki w rozdaniu u aGwer, na które czekam z niecierpliwością (!) oraz, że moja mama kupiła mi lampki (w biedrze) w kształcie gwiazdek, które są mega urocze, a mój pokój wygląda teraz przeeecudownie!
A teraz ckliwa piosenka idealnie pod tematykę postu :
Czy już wspominałam, jak wielką fanką Arthur'a jestem? Nie? No to już wiecie! Impossible skradło moje serce, zwłaszcza, że wcześniej uwielbiałam wykon Shontelle jako oryginału. Teraz słucham James'a bez końca i nie przestanę.
No cóż, to ja wracam do użalania i tej wiecznej melancholii, a Wy trzymajcie się ciepło :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















