poniedziałek, 11 listopada 2013

Design! + Air Maxy

TOTALNIE nie podoba mi się wygląd mojego bloga. Chciałam go odświeżyć, chociaż tamten jakiś stary nie był. No ale, moje intencje diabli wzięli. Myślałam, że nagłówek jakościowo wyjdzie lepiej - myliłam się. Jest ktoś chętny, żeby zrobić mój blog 'na bóstwo'?

Kiedyś miałam do tego większą smykałkę, zdecydowanie... Robiłam koleżankom całe szablony na blog.onet.pl , a teraz? Teraz się wypaliłam jak stara świeca, nie mam mojej weny twórczej, nawet już nie tworzę opowiadań. Dusza humanisty gdzieś we mnie zgasła... Dlatego, jako matematyk/informatyk potrzebuję pomocy. Niekoniecznie, żeby ktoś odwalił za mnie brudną robotę, ale może jakaś mała podpowiedź co do design'u ? Wszystko, co wpadnie wam do głowy! Z czym możecie mnie kojarzyć, jak mnie oceniacie poprzez wpisy i styl pisania, taką, jaką mnie widzicie - taki ma być mój blog! Ja siebie sama nie widzę, ale wy mnie owszem. Więc proszę, pomóżcie! :(

Macie na koniec moją nową miłość - Arctic Monkeys ! Kto lubi/lubił? Kto zamierza posłuchać? Dajcie znać! :))

P.S. Na pewno ktoś z Was kojarzy konkursy na facebooku. Większość z nich to ściema, a osoby, które rzekomo wygrywają, to podstawione konta fikcyjne. Jednakże! UWAGA UWAGA - na LOVEIT na Facebooku WYGRAŁAM AIRMAXY! AAAAAA! Nawet nie wiecie jak się trzęsłam, jak to zobaczyłam. Na dowód screen ekranu :
Stoi jak byk, moje imię i nazwisko oraz link do profilu. Nie ma szans, nie może być to oszustwem! Jeszcze widać mój komentarz jako pierwszy (haha, widać, ze tylko tyle mogłam z siebie wydusić!), więc jest to żywy dowód na to, że WYGRAŁAM i nagroda MI SIĘ NALEŻY. Przepraszam, że tak się szczycę, czy tutaj to upubliczniam, ale STRASZNIE nie lubię OSZUSTW wobec ludzi, dlatego, gdyby się przypadkiem okazało, że nie wiedzą O CO MI CHODZI i KIM JA W OGÓLE JESTEM, to jest tego dowód.

Pozdrawiam, Dobranoc :) !

piątek, 8 listopada 2013

Męski #thisisbrit

Witam Was serdecznie!

Dzisiaj przyszły do mnie próbki, co prawda nie do końca skierowane do mojej grupy konsumentów, ale bardziej do MĘŻCZYZN. #thisisbrit odwiedziło mnie w pięknej, eleganckiej, czarnej kopercie. W środku, jak wiele z was się domyśliło, próbki ZAPACHÓW od Brit. Trzy testery, nietypowe, bo w formie TATUAŻU!


Bardzo fajna sprawa. Tatuujecie sobie np. rękę, macie tatuaż w kształcie takiego małego flakonika i cieszycie się zapachem do końca dnia (no, może trochę przesadziłam, bo to próbka, ale na pewno trzyma te kilka-kilkanaście godzin).



Próbka testowana przeze mnie. Bo kto powiedział, że tylko mężczyźni decydują, który męski zapach, jest tak na prawdę męski? Oczywiście, jedynych mężczyzn w moim domu spytam o ich skromne (lub nie) zdanie na ten temat, jednakże moja opinia pozostaje tutaj najważniejsza.


Moja ocena : Zapach jest bardzo ładny. Na pewno czuć, że jest męski. Kojarzy mi się z jakimś Calvin'em Klein'em, jednak nie jestem pewna z jakim... W każdym razie podoba mi się i byłabym zadowolona, gdyby mój chłopak właśnie tak pachniał. Mojej mamie również się podoba, też kojarzy go z Klein'em, więc chyba dobrze mi świta :)



A wy? Co sądzicie o męskich perfumach? Macie jakieś ulubione, męskie zapachy? Dajcie znać!

środa, 6 listopada 2013

Długie, zdrowe paznokcie?

... to chyba nie możliwe. Bynajmniej dla mnie! Bo, przecież, jak to jest możliwe, że staram się, nie obgryzam, nie moczę, ładnie piłuję, odżywiam, a one co? Nic. No stoją w miejscu, nie rosną, a jeżeli coś 'wykiełkuje' , to za chwilę się zahaczy i paznokieć do spiłowania. A żeby było śmieszniej, kiedy jakimś cudem po 23874 miesiącach dosłownie nie-dotykania troszkę podrosną, to kształt zaczyna się psuć. Nie wiem, czy tylko ja mam takie problemy, ale przeglądam inne blogi z zazdrością, gdy widzę takie piękne pazurki, których nie mogę utrzymać. 

Dalej, starałam się naturalnymi metodami 'wyhodować' co-nie-co. Na próżno. Później brałam tabletki. Przeróżnych producentów, polecane u różnych źródeł. Były też takie, które przy okazji wzmacniały włosy ( i tutaj akurat się sprawdziły - o dziwo! ) jednak też bez rezultatów. Ręce opadały, dosłownie. Zdecydowałam na chemiczne przyspieszenie. I tutaj bam! Coś się zaczęło dziać. Pytanie tylko 'Co?'

Pierwszy produkt, jaki zdecydowałam kupić, miał być drogi i znanej marki, żebym miała pewność, że zadziała, uzdrowi paznokcie, przy okazji podrosną i nabiorą odpowiedniego kształtu. Z takim zamierzeniem udałam się do Rossman'a. Znalazłam się pod wystawką produktów Sally Hansen i po przejrzeniu wszystkich opcji zdecydowałam się na 'MAXIMUM GROWTH'.


Informacje od producenta : Powerful protection for short nails. (skuteczna ochrona na krótkie paznokcie) Triple-protein and silk formula helps fortify nails and improve nail condition. (formuła potrójnego białka i jedwabiu pomaga wzmocnić paznokcie i poprawić kondycję paznokcia) 

Wzmacnianie : zauważalnie dłuższe paznokcie w ciągu 1 tygodnia.

Martwią Cię: paznokcie, które są zbyt słabe na to, żeby były długie.

Jak to działa? formuła zawierająca proteiny i jedwab natychmiastowo wzmacnia miękkie, obgryzione i słabe paznokcie oraz chroni je przed złamaniem i rozdwajaniem.

Rezultat: Zauważalnie dłuższe paznokcie już po pierwszym tygodniu stosowania.

Sposób użycia: Nałóż 1 warstwę na niepomalowane paznokcie lub użyj jako bazy pod lakier kolorowy.

Hasełka reklamowe, które mnie zachęciły : Visible results in 1 week! (badania oparte na grupie 103 konsumentek.) America's #1 Nail Brand. Maximum Growth. GROWTH.

Moja opinia:  Z jakiej strony by na to nie spojrzeć, producent się spisał. Była zauważalna różnica w długości w ciągu tygodnia. Wszystko fajnie, pięknie, bo troszkę podrosły. Ale nie za taką cenę! I to nie o kwocie (ok. 30 zł) mówię, a o stanie moich paznokci. Jeszcze tak rozdwojonych to nigdy nie miałam! Pierwszy i ostatni raz kupiłam coś drogiego, znanej i polecanej marki. W tej cenie mogłabym nabyć coś o wiele lepszego, wydajniejszego i odpowiedniejszego dla moich paznokci. Bzdura totalna i marnotractwo. Stracili mnie jako klienta, a przecież miało być tak pięknie...

No nic, po kilku miesiącach nie używania niczego, paznokcie troszkę się zregenerowały. W tym czasie były często malowane przeróżnymi lakierami z różnych marek, więc były narażone na osłabienie, jednak dzielnie się wzmocniły i było z nimi w miarę 'OK'. Nadal pozostawało pytanie ' Co z tą długością? ' - postanowiłam kupić coś tańszego, na próbę. A co tam, raz się żyje - zaszalejmy! 

Ponownie znalazłam się w Rossman'ie, gdzie powędrowałam pod jedną z tańszych półek z produktami od 'wibo'. Miałam mnóstwo lakierów z tej firmy i zawsze byłam w miarę zadowolona (jak na 6zł) więc postanowiłam wziąć też coś od nich. Wybrałam utwardzacz do paznokci.

Dwa zdjęcia: jedno wzięte z internetu, drugie moje. Wrzucam oba, bo na moim nic nie widać, jak widzicie. 

Od producenta (zbyt wiele tego nie ma): utwardzacz do paznokci 'wibo' zawiera proteiny , przedłuża trwałość lakieru. Pielęgnuje słabe, rozdwajające się paznokcie dzięki silikonowej powłoce, która chroni płytkę paznokcia przed niebezpieczeństwami dnia codziennego. Stosować na lakier do paznokci.

Ode mnie: Ogólnie można powiedzieć, że się spisał i zadowolona z niego jestem. Wzmocnił paznokcie, podrosły. Położony na lakier przedłuża jego trwałość. Wszystko się zgadza. Trzeba jednak liczyć się z faktem, że tak tani produkt (6 zł) nie wytrzyma zbyt długo. Ba-wytrzyma AŻ dzień. I po dniu schodzi. Zwłaszcza, gdy ma się kontakt z wodą, co jest nieuniknione. Momentalnie się zahacza, odstaje w końcikach i odchodzi warstwami. To jego jedyny, ale dosyć duży minus. Ale czego się spodziewać za (prawie)darmo?

A wy? Jakie macie doświadczenia z tymi wzmacniaczami? A może macie domowe, niezawodne metody, którymi wzmacniacie i przyspieszacie porost pazurków? Dajcie znać!

Hugs!