poniedziałek, 25 listopada 2013

Rossmannowe szaleństwo!

Inaczej tego nazwać nie można... Robią promocję -40% na kilka dni, na produkty do makijażu, a te 'babska' (wybaczcie określenie) pchają się, bo puder, który normalnie kupią za 20, teraz dostały za niecałe 12zł. Nie ukrywam, że takie przeceny strasznie zachęcają i bardzo ochoczo wybrałyśmy się z mamusią po małe co nie co. Czasu zbyt wiele nie miałyśmy, więc kupiłam tylko podstawy (oczywiście do produktów Maybelline podchodziłam trzy razy, bo nie mogłam się dopchać) .

Moje zakupy składały się z podkładu, tuszu do rzęs i pudru - poszalałam! Wyglądało to mniej więcej tak, jak projekt 'Denko' i produkty zastępcze. Take a look:




Rimmel puder Match perfection 8.5g (już kiedyś się u mnie sprawdzał) - zastępuje Stay Matte, który wcale nie matuje i trzeba go co 5 minut poprawiać..


Maybelline tusz do rzęs Volum' express (wodoodporny, wydłużający i pogrubiający - zobaczymy co z niego będzie) w zastępstwie za Astorowy Play It Big (który sklejał rzęsy)

I to są moje skromności, produkty z lewej to nowości, z prawej - starocie. 
A wy, zapewne też obkupiłyście się w Rossmanach :) Pochwalcie się, o ile jeszcze to się nie pojawiło na waszych blogach, co tam ciekawego macie!

Lovki!

P.S. Czy ktoś wie, gdzie można kupić tanie, a dobre PĘDZLE do makijażu? Głównie do pudru, bronzera, różu i podkładu. Dajcie znać!

P.S.2. Co sądzicie o aktualnym wyglądzie bloga? Prosty, ale bardzo różowawy. Czy przeszkadza to wam, czy razi w oczy? Czy jest w miarę estetyczny i przyjemny? 


sobota, 23 listopada 2013

Nike Air Max

Hej kochani! Ostatnio wspominałam o tym, że wygrałam Air Maxy w konkursie love.it . No i łaaaał, po TYGODNIU przyszły do mnie te o to buty :




No właśnie. Pierwsze, o czym pomyślałam : Hej, przecież chciałam BIAŁE z RÓŻOWĄ podeszwą i NIEBIESKIMI sznurówkami oraz łyżwą. Chyba się 'trochę' pomylili... No więc, jak to ja, napisałam do szanownej firmy, że wszystko FAJNIE i PIĘKNIE, ale to nie są buty, jakie sobie zażyczyłam. Odpisali mi natychmiastowo (o, dziwo!), że tylko takie udało im się 'zdobyć'. Samo to słowo wydawało mi się dziwne, ale nie skomentowałam, tylko już podziękowałam za obuwie i wzięłam się za przymierzanie.

Sam fakt, że poprosiłam o rozmiar 39, a dostałam 40 już mnie nawet nie zdziwił. Raczej to, że buty były mniejsze, niż sądziłam mnie nieco zszokowało. Czyżby rzekome ORYGINALNE buciki firmy NIKE były nie tak oryginalne?

O air maxach czytałam mnóstwo, więc doskonale wiedziałam jak sprawdzić, czy moja nagroda to podróbki. Po pierwsze ich wygląd : zrobione są dobrze. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy amortyzatory wewnątrz to zwykłe, oszukane plastiki czy poduszeczki, jak przewidziano w oryginałach. Kolejna rzecz, to kod pod językiem. Wrzucam ten kod w google i wyskakują mi same zdjęcia takich butów. Wtedy się uspokoiłam. Zajrzałam jeszcze do 'wnętrza' buta, żeby zobaczyć wkładkę. Widniał na niej znaczek NIKE więc było już ok. Jeszcze na w razie co sprawdziłam wewnętrzne szycie buta i na moje oko wszystko wydaje się być 'cacy'.

Te buty są oryginalne, i mają szczęście! Bo ze mną mieliby ścieżkę sądową, i to nie jedną. Ludzi oszukiwać nie wolno, a w czasach, w których każdy jest obeznany w swoich prawach, nie ma po prostu sensu próbować ludziom namącić. A wy, jakie macie sposoby na sprawdzanie, czy AIR MAX to oryginały? Spotkałyście się z oszustwami? Co sądzicie o noszeniu podrób? Wypowiedzcie się! :))





A w następnej notce przegląd moich ulubionych seriali ;)) Buźka!


piątek, 15 listopada 2013

What Now?

" Anybody in love? Good 'cause only you really know how complicated that shit can get. If you know what I'm talking about, please tell single words, you know them. Just two words you really need to know: What now? " Ktoś zakochany? Dobrze, bo tylko ty na prawdę wiesz jak skomplikowane to gówno może być. Jeżeli wiesz o czym mówię, powiedz te dwa słowa, znasz je dobrze. Tylko dwa słowa, których potrzebujesz: Co teraz? - dow.tłum.

To są słowa Rihanny z koncertu w Gdyni. Właściwie na każdym, innym koncercie mówi coś podobnego przed wykonaniem piosenki "What now?". Dzisiaj chcę napisać o jej teledysku.

Nie jest to coś, czego bym się po niej spodziewała. Zupełnie nie pasuje do tej piosenki (bynajmniej dla mnie). Sama Riri wygląda na nim dość dziwnie. Odważyłabym się użyć nawet słowa 'opętana', chociaż wiem, jak wiele fanek Rihanny by to zabolało. No cóż.. Sama jestem jej fanką, i oglądam teledysk do piosenki, w której jest tyle o uczuciach, a ona wygląda jak ... użyję angielskiego słowa, bo nie wiem czy w którekolwiek polskie jest na tyle wystarczalne - 'whore'. No przepraszam, ugryzłam się właśnie w język, bo kocham tę barbadosskę, ale BEZ JAJ! Sznur owinięty wokół szyi, że ledwo oddycha, a na nim zawieszony czarny krzyż. Już i tak pół sukcesu, że nie był do góry nogami!

Ogólnie całość jest dość mroczna, tajemnicza. Liczyłam, że będzie więcej bieli i czystości, w końcu śpiewa o miłości (łał, nawet zrymowałam!). Zamiast tego brud, szarość i czerń. Trochę mi się skojarzyło z Paranormal Activity. Pewnie przez te telewizory, na których obraz przeskakiwał co rusz to w prawo, to w lewo.

 Może trochę odzwierciedla jej uczucia. Nie wie, co zrobić, więc wszystko jest mroczne, a jej strój pozostawia WIELE do życzenia. No, ale to tylko moja opinia. A wy, co sądzicie? :)

Oglądajcie jej teledysk i wypowiedzcie się! Do samej piosenki nie mam żadnych zastrzeżeń, doskonale wiem co Rihanna chciała przekazać. Do mnie ten przekaz dotarł, a to najważniejsze :))